...prowadzi do nadinterpretacji. Istnieje w pracy z tekstem biblijnym subtelne, lecz powtarzalne złudzenie: jeśli przekład jest stary, doniosły i przez wieki używany, to musi wiernie odzwierciedlać tekst pierwotny. Tymczasem przekład nigdy nie jest neutralnym lustrem. Jest decyzją. Jest interpretacją. Jest teologicznym i językowym wyborem zakotwiczonym w swoim czasie . Gdy rekonstrukcja sensu zaczyna opierać się wyłącznie na tradycji translacyjnej, a nie na danych rękopiśmiennych, krytyce tekstu i analizie filologicznej, wówczas interpretacja zaczyna podszywać się pod rekonstrukcję. A to już krok w stronę nadinterpretacji.
Dobrym przykładem w polskiej przestrzeni pozostaje Biblia Jakuba Wujka z 1599 roku. W Rdz 3,15 Wujek oddaje formę za Wulgatą jako „ona zetrze głowę twoję”, co przez wieki wspierało mariologiczną interpretację wersetu, choć tekst hebrajski mówi o „potomstwie”. W Mt 3,2 greckie Μετανοεῖτε (G3340) zostaje przełożone jako „czyńcie pokutę”, co w kontekście kontrreformacyjnym łatwo odczytać w kluczu sakramentalnym, podczas gdy rdzeń grecki odnosi się do zmiany myślenia. W Łk 1,28 wyrażenie „łaski pełna” stabilizuje ontologiczną interpretację stanu Maryi, choć grecki imiesłów bierny opisuje raczej stan obdarowania łaską. W Jk 5,16 sformułowanie „wyznawajcie grzechy jedni drugim” w realiach epoki było naturalnie czytane w kontekście praktyki spowiedzi, a w Mt 16,18 brzmienie przekładu sprzyja jednoznacznej identyfikacji Piotra z „opoką”, mimo że gra słów w tekście greckim pozostaje bardziej zniuansowana (czy skała [ścisłej głaz, πέτρος (G4074)] zyskała swoje miano od Piotra, czyż nie na odwrót?). (Abramowiczówna, 1958, s. 528)
|
| Duccio di Buoninsegna | Public Domain, Wikimedia |
Do tego można dodać kolejne, równie jaskrawe przykłady. W Łk 2,14 tradycyjna forma „a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” utrwala określoną wizję adresatów pokoju, podczas gdy wariant grecki wskazuje raczej na „ludzi upodobania [Bożego]”, co zmienia akcent teologiczny z ludzkiej dyspozycji na Bożą inicjatywę. W Rz 5,1 w zależności od odczytu greckiego czasownika sens może brzmieć „mamy pokój” albo „miejmy pokój” — różnica między oznajmieniem a wezwaniem, która w przekładzie zostaje rozstrzygnięta jednostronnie i zaczyna funkcjonować jako bezdyskusyjny fakt doktrynalny. W Hbr 13,17 tłumaczenie „bądźcie posłuszni przełożonym waszym” może wzmacniać model silnej władzy kościelnej, podczas gdy grecki czasownik niesie także sens ufności i uległości wynikającej z przekonania, nie z przymusu (dosłownie znaczy ‚być przekonanym’ i wskazuje na chętne uznawanie ich przewodnictwa). W 1 Kor 7,36-38 sposób oddania relacji między „dziewicą” a mężczyzną w tradycji przekładowej sprzyjał określonemu modelowi małżeństwa i kontroli ojcowskiej, choć tekst grecki pozostawia więcej niejednoznaczności co do relacji i podmiotów decyzji.
W każdym z tych miejsc decyzja translatorska, osadzona w realiach teologicznych i społecznych epoki, zaczęła funkcjonować jako rzekome odzwierciedlenie tekstu pierwotnego.
Problem nie polega na tym, że przekłady są błędne. Problem polega na tym, że są traktowane jak rękopisy.
Przekład jest świadectwem recepcji, nie pierwotnym świadkiem tekstu. Jest etapem tradycji, nie jej początkiem. Gdy rekonstrukcja sensu opiera się wyłącznie na tradycji translacyjnej, późniejsza interpretacja zostaje cofnięta w czasie i ogłoszona oryginałem. Właśnie w tym miejscu rodzi się nadinterpretacja – nie z braku pobożności czy złej woli, lecz z braku rozróżnienia między danymi a ich historycznie ukształtowaną interpretacją.
Źródła
Abramowiczówna, Z. (1958). Słownik grecko-polski (tom III, s. 528). Hasło: πέτρος.
0 Komentarze